Jak przetrwać święta bez dietetycznej katastrofy - praktyczne triki, które naprawdę działają 29.11.2025 Święta to nie egzamin z dietetyki, ale też nie powód, żeby zaprzepaścić kilka miesięcy pracy. W tym czasie łatwo o przesadę, bo przecież „to tylko raz w roku”. Ale to właśnie te kilka dni potrafi rozregulować apetyt, sen i samopoczucie bardziej niż dwa tygodnie urlopu. Zobacz, jak przetrwać święta bez dietetycznej katastrofy – rozsądnie, bez stresu i bez obsesji. Dlaczego tyjemy w święta – nie chodzi tylko o jedzenie Przyczyn jest kilka. Owszem, jemy więcej, ale to nie jedyny problem. Dochodzi stres, mało snu, alkohol i brak ruchu. W efekcie organizm działa w trybie „magazynuj”, a my zamiast odpocząć, wychodzimy z grudnia zmęczeni i obrzęknięci. Najczęstsze pułapki: Głodzenie się przez cały dzień, żeby „zjeść więcej na kolacji”. Wrzucanie wszystkiego „po trochu”, aż do bólu brzucha. Alkohol co godzinę, a między kieliszkami zero wody. Siedzenie przez trzy dni przy stole jak na zawodach w bezruchu. Jak przetrwać święta bez dietetycznej katastrofy – konkretne strategie 1. Zacznij dzień normalnie – lekkie śniadanie z białkiem i błonnikiem (np. Skyr + płatki + owoce). Głodówka przed wigilią to gwarantowany błąd. 2. Wybieraj, nie próbuj wszystkiego – 2–3 dania, które naprawdę lubisz. Nie musisz kosztować każdej potrawy z listy cioci Haliny. 3. Jedz wolno – sytość pojawia się po 20 minutach, a nie po drugim pierogu. 4. Alkohol z głową – pij wodę między kieliszkami, a najlepiej wybieraj wino lub wytrawny drink, zamiast miksów z colą. 5. Ruch po posiłku – spacer po kolacji, nawet 15 minut. Zamiast „Netflix & sernik” – niech to będzie „spacer & podcast”. Jak nie wpaść w poczucie winy po świętach Jedno święto nie zrujnuje Twojej formy. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynasz myśleć: „skoro już zjadłem za dużo, to od jutra i tak dieta od nowa”. Nie rób karnej głodówki. Nie katuj się treningiem „za karę”. Wróć po prostu do rutyny: regularne posiłki, białko, warzywa, sen, woda.Najważniejsze – planuj pierwszy normalny dzień. Konkretna data powrotu do nawyków to najlepszy reset psychiczny. Co jeść w święta, żeby nie czuć się jak pączek Nie chodzi o to, żeby odmawiać sobie wszystkiego. Chodzi o wybory: Barszcz i uszka? OK – ogranicz ilość ciasta, a dodaj warzyw. Ryba? Super – ale pieczona lub w galarecie, nie smażona na starym tłuszczu. Pierogi? Tak, ale zrób przerwę po kilku, zanim sięgniesz po kolejną porcję. Słodycze? Jedz te, które naprawdę lubisz – nie dlatego, że leżą na stole. Jak wrócić na właściwe tory po świętach Zamiast paniki, wprowadź mały deficyt kaloryczny – 10–15% wystarczy. Zadbaj o: nawodnienie (minimum 2,5 l wody dziennie), sen (minimum 7 h, bez nocnego podjadania), ruch (spacery, trening siłowy, lekkie cardio).Organizm potrzebuje 2–3 dni, by wrócić do równowagi. Nie przyspieszysz tego głodówką ani „detoksem z cytryny”. Podsumowanie Święta nie są wrogiem diety, jeśli masz plan. Chodzi o intencję, nie perfekcję. Daj sobie przestrzeń na luz, ale nie zapominaj o zdrowych nawykach. Najlepszy kompromis to ten, który pozwala cieszyć się jedzeniem, a nie je analizować pod mikroskopem. Przeczytaj moje inne artykuły np.: Mikroplastik w diecie a zdrowie człowieka Mikroplastik w diecie a zdrowie człowieka Źródła: PubMed – Effects of holiday overeating on metabolism